W projekcie ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych pomięto ekologiczne paliwo, jakim jest gaz ziemny – uważa Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych. Jeśli ustawa wejdzie w życie w obecnym kształcie, nie będzie przybywać na rynku pojazdów użytkowych zasilanych tym paliwem.
Projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych zakłada, że połowa floty większości organów centralnej administracji publicznej w Polsce, w tym ministerstw, urzędów i inspektoratów, będzie musiała być elektryczna. Liczba e-pojazdów użytkowanych przez jednostki samorządowe ma stanowić 30%. Tyle samo w polskich miastach ma być elektrycznych autobusów.
- Na rynku jest miejsce zarówno dla elektromobilności, jak i gazomobilności – ocenia Maciej Mazur z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).
PSPA uznało pomysł wykorzystywania we flotach organów państwowych i jednostkach samorządu terytorialnego określonej liczby pojazdów ekologicznych za bardzo dobry. Obowiązek zaproponowany w projekcie ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych będzie bowiem silnie oddziaływał na rozwój rynku i infrastruktury, zwłaszcza w początkowym okresie, gdy bez wsparcia i dobrego przykładu ze strony państwa nie byłoby to tak skuteczne z uwagi na szereg barier natury finansowej, technologicznej, czy nawet psychologicznej. Zwłaszcza w przypadku komunikacji publicznej wprowadzenie obowiązku korzystania z mniej szkodliwych dla środowiska pojazdów wymusza na organach samorządowych myślenie proekologiczne i systemowe uzupełnianie taboru o pojazdy niskoemisyjne. Niemniej, mimo pozytywnego kierunku, zaproponowane w ustawie rozwiązania wymagają doprecyzowania.
Zgodnie z projektem ustawy, 30% taboru komunikacji miejskiej w gminach powyżej 50 tys. mieszkańców mają stanowić pojazdy zeroemisyjne, nie emitujące żadnych gazów cieplarnianych podczas jazdy, czyli de facto wykorzystujące wyłącznie napęd elektryczny. W ten sposób, w praktyce wykluczona została możliwość wykorzystania innych paliw alternatywnych, takich jak CNG, LNG, biometan czy wodór. Samorządy, które już wcześniej postawiły na rozwiązania ekologiczne i dokonały zakupu większej liczby autobusów napędzanych CNG lub LNG zostaną przez ustawodawcę w sposób nieuzasadniony poszkodowane. Interpretując literalnie zapisy ustawy nie będą mogły zaliczyć swoich pojazdów do tak ustanowionych limitów i aby zmieścić się w definicji powinny już teraz zacząć wymieniać swoją flotę na pojazdy elektryczne.
Projekt ustawy dopuszcza korzystanie z napędu na gaz ziemny jedynie podmioty wykonujące zadania zlecone przez gminy, np. wywóz nieczystości.
PSPA uważa, że o ile postawienie na transport elektryczny ma sens w dłuższej perspektywie, to na obecnym etapie sztuczne blokowanie dywersyfikacji stosowanych paliw alternatywnych nie jest korzystne. Nie bez przyczyny autobusy na CNG stanowią obecnie najpopularniejszą formę zakupu pojazdów niskoemisyjnych dla transportu zbiorowego w polskich miastach.