Przy okazji organizowanej w Paryżu 21. Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (COP 21) Renault Trucks zaprezentował dwa pojazdy z napędem elektrycznym. Jest mało prawdopodobne, by napęd ten upowszechnił się w najbliższym czasie, ale nie ma wątpliwości, że dni poczciwego silnika Diesla są już policzone.
Pierwszym pojazdem o DMC 4,5 t jest Renault Maxity Electric napędzany silnikiem elektrycznym, który prąd otrzymuje z wodorowego ogniwa paliwowego. Pojazd ten ma zasięg do 200 km. Zastosowanie ogniwa paliwowego pozwala przezwyciężyć dwa główne ograniczenia hamujące rozwój pojazdów elektrycznych: krótki zasięg eksploatacyjny i długi czas ładowania akumulatorów, ponieważ czas tankowania wodoru jest porównywalny z czasem napełnia zbiornika konwencjonalnego pojazdu olejem napędowym. Ogniwa paliwowe są ostatnio lansowane jako źródło prądu w elektrycznych samochodach osobowych, a niektóre z nich produkuje się nawet seryjnie. W wyniku reakcji między tlenem z powietrza i wodorem (ze zbiornika) powstaje prąd elektryczny, a ubocznym produktem jest woda. Ogniwa paliwowe znane są od ponad 150 lat, jednak dopiero w ostatnim czasie udało się przezwyciężyć problemy techniczne. Najważniejsze to: możliwość uruchomienia ogniwa w niskich temperaturach otoczenia i opracowanie szczelnego zbiornika wodoru. Jeśli silnik elektryczny rzeczywiście zastąpi spalinowy, to jedynym rozsądnym źródłem prądu są wodorowe ogniwa paliwowe. Akumulatory są za mało wydajne.
Niemniej jednak Renault pokazało model D o DMC 16 t. napędzany silnikiem elektrycznym z akumulatorami. Zasięg 200 km jest możliwy dzięki okresowemu doładowywaniu akumulatorów oraz starannemu planowaniu dostaw. Model D jest bowiem pojazdem dystrybucyjnym.
Każdy producent ciężarówek prowadzi badania nad nowymi źródłami napędu. Najprostszy i najtańszy do realizacji wydaje się gaz ziemny, którego stacji jakoś nikt nie chce budować. Trzeba poczekać, aż zdrożeje ropa naftowa.