Pomiń nawigację

Niezależny rynek motoryzacyjny

2010-12-10

W dniu 8 grudnia odbyła się V konferencja niezależnego rynku motoryzacyjnego organizowana przez Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Spotkanie trwało cały dzień, odbyły panele dyskusyjne, a niektóre poświęcone były rynkowi samochodów użytkowych. 

Szacunkowe przychody dystrybutorów części zamiennych do pojazdów ciężarowych ocenia się na 398 mln euro, gdy w 2009 r. wyniosły one 311 mln euro. Interesujące, że pierwszych trzech największych dystrybutorów części osiągnęło przychody w 2010 r. w wysokości 196 mln euro, gdy następnych trzech – tylko 108 mln euro. Nie podano nazw firm.Dyskutowano też o problemach z wprowadzeniem w życie rozporządzenia GVO oraz Euro 5/6, dzięki którym niezależny rynek otrzymał dostęp do danych regulacyjnych i naprawczych pojazdów. Producenci pojazdów niechętnie udostępniają takie dane, ale ma się to zmienić. By móc z nich w pełni korzystać, potrzebna jest odpowiednia wiedza warsztatów. Niektórzy prelegenci prezentowali pogląd, że polscy mechanicy warsztatów niezależnych nie chcą się szkolić. Rozgorzała dyskusja, gdyż nie wszyscy podzielali ten pogląd. 

Interesujące było wystąpienie na temat sklepów internetowych działających na naszym rynku. Okazało się, że sklepów internetowych sprzedających części zamienne do samochodów działa u nas ok. 400. 
Przez Internet zawiera się ok. 1,6 mln transakcji, których wartość szacuje się na 600 mln zł. Dane dotyczą obrotu częściami do aut osobowych i użytkowych. Najlepiej rozwija się przez Internet sprzedaż opon. Warto wspomnieć, że Inter Cars rozwija projekt Motointegrator będący platformą łączącą posiadacza pojazdu, dostawcę części zamiennych i warsztat. 

Najwięcej kontrowersji wzbudziło jednak wystąpienie przedstawiciela PZU. Firma ta zamierza we własnym zakresie weryfikować części zamienne stosowane w naprawach powypadkowych. Mają być badane np. odstępstwa od wymiarów blaszanych części nadwozia lub grubość powłoki antykorozyjnej. 
Pozytywnie zweryfikowane części otrzymają certyfikat PZU. Problem w tym, że w Polsce istnieją już instytucje certyfikujące części zamienne, nie ma więc potrzeby ich dublowania. Poza tym, badania części są bardzo kosztowne i mogą spowodować kolejną podwyżkę stawek ubezpieczeniowych tej firmy.